|
Gdzieś jest granica między zdjęciem a fotografią. Gdzie? Od czego to zależy? Czy można to określić słowami tak, aby ostatecznie powstała definicja była na tyle jasna aby każdy z nas mógł tę różnicę wyłapać? Odpowiedz pewnie jest jasna i tak naprawdę tylko wrażliwość indywidualna najbliżej określa ową granicę. Wydawałoby się, że naciśnięcie spustu migawki jest jedną z najprostszych form obrazowania a jednak patrząc po klasykach widać, ze jak dotąd każda sztuka na pierwszym planie powinna wzbudzać emocje, przed skojarzeniami, naprowadzeniem i zastanawianiem się nad przekazem artysty. Emocje zawarte na obrazach malowanych przez artystów nieco łatwiej uzyskać, bo malarz ma tę możliwość decydowania o kompozycji i jeśli coś nie pasuje może z tego zrezygnować albo też urozmaicić swoje dzieło dodając choćby koloru. Fotografię trudniej uporządkować i mimo istniejących narzędzi obróbki cyfrowej zawsze najistotniejsze będzie oko, które wprawnie określa kompozycję. W sytuacji, gdy czas nie odgrywa roli można komponować swój fotograficzny obraz, jednak niektóre momenty wymagają szybkiej reakcji oraz pewnego doświadczenia. Dotyczy to każdego rodzaju fotografii, bo i w pejzażu jak i fotoreportażu możemy gonić za wydarzeniem które ma swoją moc tylko i wyłącznie dzięki określonym warunkom, naświetleniu czy zależeć od pory roku. Ostatnio zmienione: |